Zrób to sam – woskowijki

Cześć wszystkim 🙂 23 stycznia, to Dzień bez Opakowań Foliowych! W związku z tym mam dla Was świetną alternatywę dla folii i wyjątkowego gościa, który przygotował dzisiejszy wpis na blogu i przetestował proces tworzenia własnoręcznych woskowijek! Fantastyczna rzecz, o czym dowiecie się dzięki Gosi Matkowskiej, mojej koleżance z pracy 🙂 Zamiast kupować gotowe już zestawy, Gosia postanowiła samodzielnie wyprodukować woskowijki i przekonać się, czy w warunkach domowych każdy może je zrobić. Zapraszam Was do przeczytania!

O woskowijkach słów kilka, czyli projekt „zrób to sam” (DIY) na zimowe popołudnie.

Od wielu lat staram się unikać produktów niekorzystnych dla środowiska naturalnego i dla mnie. Stosuję m.in. ekologiczne środki do prania i sprzątania (oznaczone unijnym symbolem listka), na zakupy wybieram się ze swoimi torbami oraz pojemnikami. Staram się wybierać lepiej – dla zdrowia, środowiska i domowego budżetu.

Zainspirowana trendem zero waste w listopadzie ub. roku samodzielnie zrobiłam woskowijki. Trochę wody w Wiśle upłynęło zanim zasiadłam do napisania dla Was recenzji tego gadżetu. Zależało mi jednak na poddaniu moich woskowijek serii „crash testów” 🙂

Zacznijmy jednak od początku. Co to są woskowijki? 

Woskowijki – alternatywa dla m.in. folii spożywczej, aluminiowej itp. w duchu “less/zero waste” do opakowywania żywności np. kanapek, owoców, warzyw, przekąsek. To nic innego jak kawałki bawełny impregnowane naturalnym woskiem pszczelim. 

Na rynku – online oraz w ekosklepach stacjonarnych dostępne są gotowe zestawy z woskowijkami w różnych rozmiarach, kształtach i wzorach. Ceny jednak są dość wysokie w zależności od rozmiarów i liczby sztuk – wahają się od ok. 30 zł do ok. 60 zł i więcej.

​Zrobienie woskowijek samodzielnie w domu jest proste, tańsze i daje ogromną satysfakcję. 

Jak zrobić woskowijki? 

Po pierwsze, potrzebne będą:

  • naturalny wosk pszczeli (najlepiej niebielony) – dostępny w sklepach internetowych, na allegro, u znajomego pszczelarza. Ja kupiłam wosk w formie węzy* (bez opakowania!) w sklepie pszczelarskim Wojewódzkiego Związku Pszczelarzy w Gdańsku. Koszt. ok.60 zł za kg, czyli22 arkusze. Do zrobienia trzech woskowijek 20cmx20cm wystarczy +/- 1 arkusz;
  • ​kawałki bawełny 100%, wzorzystej lub jednolitej (według gustu), wypranej wcześniej w niewielkiej ilości łagodnego środka piorącego. Tkaninę wycinamy wg preferencji w kwadraty, koła. Wykrój może być trochę nierówny – nie dajmy się zdominować podszeptom wewnętrznego perfekcjonisty 😉 Można wykorzystać stare koszule (np. kupione w second handzie), wygrzebać z szafy nieużywaną poszewkę na poduszkę. Tkanina nie powinna być zbyt gruba i sztywna, ani tkana zbyt luźno. Woskowijki z ręczników kuchennych/herbacianych, choć splot w nich jest dość luźny, są moim zdaniem jeszcze OK;
  • żelazko;
  • piekarnik;
  • papier do pieczenia;
  • zwykła drewniana deska do krojenia;
  • naczynie żaroodporne do topienia wosku;
  • ewentualnie rękawice ochronne;
  • nożyce krawieckie zygzag – można pożyczyć, poprosić znajomą krawcową o wykrojenie szmatek na woskowijki, ewentualnie kupić (cena od 30 zł w górę, dostępne np. na allegro);
  • opcjonalnie: olejek jojoba, żywica sosnowa w formie proszku – podobno dzięki nim owijki łatwiej się formują i przyklejają do naczyń.

Jak? Czyli krótka opowieść o moim doświadczeniu

Zanim przystąpiłam do działania, zajrzałam do sieci, żeby poznać różne przepisy na woskowijki i wybrać metodę optymalną dla mnie. Szczególnie pomocny był post z filmem instruktażowym UliPedantuli. Upewniłam się, że zadanie nie jest specjalnie skomplikowane i wybrałam sposób z piekarnikiem.

Wosk partiami („na oko” pół arkusza węzy pszczelej porwanego na kawałki) rozpuściłam w naczyniu żaroodpornym w temperaturze ok. 110-120 stopni Celsjusza. Wosk rozpuszcza się bardzo szybko, trzeba uważać żeby go nie spalić. Następnie ostrożnie, w rękawicach ochronnych, wyjęłam naczynie z płynnym woskiem z piekarnika, szybko zanurzyłam bawełnianą szmatkę, tak by ta równomiernie pokryła się woskiem. Ostudziłam świeżą woskowijkę, trzymając koniuszki tkaniny (w tzw. azbestowych palcach 😉 ) i powiewając nią delikatnie odłożyłam na papier do pieczenia. Wosk zastyga błyskawicznie.

Rezultat niestety mnie nie usatysfakcjonował. Pierwsze woskowijki były spowite zdecydowanie zbyt grubą warstwą wosku. Niezrażona, sięgnęłam po żelazko i drewnianą deskę do krojenia oraz papier do pieczenia. Na desce ułożyłam kawałek papieru, następnie, warstwami na przemian wycięte kawałki bawełny i świeże woskowijki. Całość przykryłam znów papierem i przeprasowałam, tak by wosk pokrył bawełnę równomiernie. Sukces! Nadmiar wosku z pierwszych woskowijek został wchłonięty przez bawełnę. Tym sposobem, w bardzo szybkim czasie zrobiłam ok. 30 woskowijek w różnych kształtach i rozmiarach.

Gotowe woskowijki!

Crash testy. Czy warto zrobić woskowijki samodzielnie?

WARTO!!! 😀

Jak wspomniałam na początku gadżet poddałam testom. Zauważyłam, że owoce, warzywa zdecydowanie lepiej i dłużej zachowują świeżość niż w folii spożywczej. Uwaga – nie należy używać woskowijek do surowego mięsa i ryb! Woskowijki myję w chłodnej/letniej wodzie z użyciem niewielkiej ilości płynu do mycia naczyń, opłukuję, otrząsam z nadmiaru wody i odkładam do wysuszenia. Ostrożnie z temperaturą! Przekonałam się, że wosk rozpuszcza się bardzo łatwo w ciepłej wodzie.

Odświeżenie warstwy wosku jest bardzo proste i szybkie. Wystarczy ponownie zaimpregnować steraną woskowijkę, tj. posypać ją kawałeczkami wosku pszczelego i przeprasować gorącym żelazkiem przez papier do pieczenia. Przechowywanie woskowijek także nie jest problematyczne – zwinięte np. w rulon można schować do szuflady w kuchni.

Woskowijki podarowałam rodzinie i przyjaciołom, a ci zabrali je ze sobą na wakacje… Sprawdziły się rewelacyjnie. Codziennie przed wyruszeniem na wycieczkę pakowali przekąski, drugie śniadanie w woskowe serwetki. Teraz używają ich na co dzień, a z folią spożywczą pożegnali się raz na zawsze!

Woskowijki na Wyspach Kanaryjskich

Polecam woskowijki. To hit! 🙂

Nie wiem jak Wy, ale ja zostałam całkowicie zainspirowana i mam zamiar spróbować zrobić własne woskowijki! Tak jak Gosia wspomniała, jest to również super pomysł na prezent 🙂 Czy ktoś z Was już kiedyś zrobił własne woskowijki, albo po tym wpisie planuje wizytę u pszczelarza? Dajcie znać!

*Arkusz wosku z wytłoczonymi kształtami komórek plastra pszczelego, na którym pszczoły budują w ulu komórki plastra.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s