Love Krove – jak jedna rzecz może zmienić wszystko

Jedzenie mięsa generuje ogromne koszty dla środowiska i nie jest to wiadomość nowa, ale coraz bardziej przebija się ona w dyskusji na temat przeciwdziałania zmianom klimatycznym. O ile jesteśmy już w stanie zrezygnować z plastikowej torby w sklepie i nie kupować jednorazowych butelek z wodą, to w kwestii jedzenia mięsa mamy o wiele niższy poziom tolerancji przy decydowaniu się na zmiany. Jedzenie bowiem jest bardzo silnie związane z emocjami i kulturą, w której wzrastamy. Dzisiaj chciałabym Wam trochę przybliżyć temat mięsa i tego, co możecie zrobić, aby ulżyć planecie i sobie 🙂

W przypadku ochrony środowiska wiele zmian, które mają wpływ na naszą planetę zależy od naszych osobistych decyzji, które na ogół podejmujemy w oparciu o racjonalne przesłanki, kierując się faktami. I tak, o ile zmiany związane z redukcją plastikowych jednorazowych opakowań są społecznie akceptowalne, to subiektywna już kwestia naszej diety i rezygnacja z ilości spożywanego mięsa doprowadza wiele osób do czarnej rozpaczy 😉 Nie wyobrażają sobie aż tak dużej (ich zdaniem) ingerencji w ich życie. Jednak celowo użyłam słów “rezygnacja z ilości spożywanego mięsa”, bo chodzi przede wszystkim o rozmiary, do jakich rozrósł się przemysł mięsny, a wraz z nim nasz niepohamowany w żaden sposób dostęp do produktów z nim związanych, który prowadzi do ogromnych nadużyć w środowisku.

W najnowszym numerze “Pisma” (z lutego 2020 r.) możecie przeczytać ciekawy artykuł o firmie Impossible Foods, która pracuje nad substytutem mięsa ze składników roślinnych. Oprócz fascynującej drogi przez biochemię i tajniki laboratorium firmy z USA, w artykule znajdziemy informacje na temat przemysłu mięsnego, które mną osobiście wstrząsnęły! Nie chodzi tu wyłącznie o słuszne podkreślenie po raz kolejny masowego cierpienia zwierząt hodowlanych i ich uprzedmiotowienia, poprzez stosowanie sztucznego zapłodnienia, faszerowania paszą, która zawiera w swoim składzie “dopalacze”, aby rosły one szybko i dawały jak najwięcej mięsa oraz zamknięcie ich w pomieszczeniach, gdzie nie mają dostępu do świata zewnętrznego. W tym artykule nowością była dla mnie skala zniszczeń środowiska naturalnego powodowana hodowlą przemysłową i niekontrolowany rozrost przemysłu mięsnego, który prowadzi nas ochoczo na skraj katastrofy ekologicznej.

Rolnictwo pochłania więcej słodkiej wody niż jakakolwiek inna działalność człowieka, z czego prawie jedną trzecią zużywa się do hodowli zwierząt. Trzecia część uprawnej ziemi na świecie wykorzystywana jest do produkcji paszy, co odpowiada za 14,5 procent światowej emisji gazów cieplarnianych. Wycinka lasów pod pastwiska – w ubiegłym ćwierćwieczu wykarczowano obszar przekraczający powierzchnię Ameryki Południowejsprawia, że dwutlenek węgla nie jest pochłaniany i powstaje go jeszcze więcej.

PISMO, 02/2020

Wykorzystanie wody słodkiej pod hodowlę przemysłową zwierząt powinno dodatkowo skłonić nas do wprowadzenia zmian w naszej diecie. Woda pitna jest obecnie jednym z surowców, którego na Ziemi brakuje, a jej deficyt będzie coraz bardziej odczuwalny, zwiększając ryzyko konfliktów na świecie. Sam fakt, że przeciętny Polak zużywa średnio 190 litrów wody dziennie, a do produkcji 1 kg wołowiny potrzeba ok. 15 000 litrów, powinien skłonić nas do sumiennego przemyślenia podejmowanych przez nas decyzji w sklepie. Uświadomienie sobie, jak bardzo nasz obiad wpływa na planetę, ma także fakt, że każde 2 kg wołowiny przyczyniają się do globalnego ocieplenia w równym stopniu, co lot z Nowego Jorku do Londynu – dla mnie to niepojęte! Jednocześnie unaocznia nam bardzo proste rozwiązanie do zastosowania z pożytkiem dla środowiska i jego zasobów, a mianowicie zwykła rezygnacja z ilości dotychczas spożywanego mięsa może znacząco wpłynąć na stan naszej planety. Tak! A to wszystko na wyciągnięcie naszej ręki.

Kolejnym argumentem za ograniczeniem ilości spożywanego mięsa, obok zadbania o środowisko naturalne, powinna być troska o nasze zdrowie. Tak, ilość mięsa, którą spożywamy zwiększa ryzyko raka (czerwone mięso), chorób serca, otyłości i cukrzycy. Nieciekawie… i oznacza to, że nie jest to bezpieczne pożywienie i na pewno nie powinno stanowić podstawy naszej diety – co najwyżej być jej uzupełnieniem.

Ostatnie fińskie badania wskazują, że w ciągu dwudziestu jeden lat prawdopodobieństwo śmierci było o dwadzieścia trzy procent większe wśród zdeklarowanych mięsożerców. Ponieważ do paszy bydła i trzody oraz drobiu rutynowo dodaje się antybiotyki, by chronić i tuczyć zwierzęta, hodowla przyczynia się do wzrostu odporności na te substancje, co według szacunków może do 2050 roku przyczynić się do śmierci dziesięciu milionów osób.

PISMO, 02/2020

Średnie roczne spożycie mięsa w Polsce wynosi niemal 80 kg na osobę (dane z 2019 r.), które w porównaniu z 20 kg w okresie międzywojennym, to skok księżycowy, ale w ogóle niepodyktowany czynnikami biologicznymi. Nie ma żadnych przesłanek do tego, aby spożywać takie ilości mięsa, a wręcz przeciwnie – nie jest to zalecane!

Instytut Żywności i Żywienia Człowieka rekomenduje jednoznacznie, by średnioroczna konsumpcja czerwonego mięsa nie przekraczała 26 kg rocznie (to jest maksymalnie 500 g tygodniowo), i zaleca, by unikać spożywania mięsa przetworzonego (czyli poddawanego wędzeniu, konserwowaniu, soleniu lub zawierającego konserwanty, jak np. szynka, bekon, salami).

Polityka

A teraz dobra nowina! Nigdy ograniczenie i rezygnacja z mięsa nie były łatwiejsze! 🙂 Często łapie nas frustracja, że nikt nie podejmuje odważnych i zdecydowanych działań wobec problemów dzisiejszego świata. W przypadku mięsa i jego wpływu na środowisko naturalne cała moc decyzji jest po Twojej stronie! Rezygnacja lub ograniczenie spożycia mięsa, to konkretny krok w stronę ratowania naszej planety. Uważam, że ze wszystkich możliwych decyzji, które możesz podjąć, ma ona największe znaczenie. W dzisiejszym świecie mamy do dyspozycji ogromną gamę produktów spożywczych, które w zupełności wystarczą nam do dostarczenia organizmowi potrzebnych składników odżywczych. Przy ograniczeniu jedzenia mięsa mogą pomóc ryby, które dobrze wprowadzić do diety raz/dwa razy w tygodniu. pamiętajmy jednak, że ich hodowla wymaga czystego środowiska.

A jeżeli uważamy, że wszystko powinno pozostać bez zmian…

(…) Wyzwanie 2050: jak nakarmić tych wszystkich ludzi, nie przyspieszając zmian klimatycznych? Pięciusetstronicowy raport Creating a Sustainable Food Future (Tworzenie zrównoważonej przyszłości żywnościowej), opublikowany w lipcu 2019 roku przez Światowy Instytut Zasobów, Bank Światowy i ONZ, głosi, że jeśli nic się nie zmieni do roku 2050, potrzeba wykarmienia naszej planety doprowadzi do wykarczowania resztki pozostałych na świecie lasów, wyginięcia kolejnych tysięcy gatunków zwierząt i wypuszczenia do atmosfery takiej ilości gazów cieplarnianych, że przekroczone zostaną prognozy ocieplenia o półtora i dwa stopnie Celsjusza zapisane w porozumieniu paryskim – nawet jeśli wyeliminowane zostałyby emisje pochodzące ze wszelkiej innej działalności człowieka.

PISMO, 02/2020

Emisja gazów cieplarnianych, wycinanie lasów pod masową hodowlę zwierząt, ogromne zużycie wody pitnej, zanieczyszczenie środowiska nawozami – to tylko kilka ponurych konsekwencji naszego upodobania do burgerów… Nie możemy się jednak załamywać, bo możemy temu zapobiec! 🙂 Jedna rzecz zmienia wszystko – ograniczenie spożycia mięsa zmienia wszystko!

Jak zatem zacząć i ograniczyć jedzenie mięsa? Poniżej parę wskazówek:

  • Może warto ustalić sobie jeden dzień bez mięsa w tygodniu? Idealnie byłoby gdyby udało ci się ograniczyć spożycie mięsa tylko do trzech dni w tygodniu, ale jeżeli jest to zbyt restrykcyjne podejście, to zrób to powoli i po swojemu 🙂
  • Możesz też ograniczyć mięso tylko i wyłącznie do wizyt w restauracjach i nie jeść go w do domu.
  • Używaj w swojej diecie soi, grochu i fasoli, które zawierają duże ilości białka i pomogą ci w utrzymaniu dobrze zbalansowanej diety.
  • Jeżeli sięgasz po mięso, to unikaj go w przetworzonej formie i zadbaj (o ile się da) o to, by pochodziło ze sprawdzonego źródłą – najlepiej od lokalnych dostawców.
  • Mięso to smak umami, który został wyodrębniony już jakiś czas temu od powszechnie nam znanych. Możesz dostarczyć wrażeń umami dla swojego podniebienia stosując jego inne źródła: dojrzały ser, pomidory (w tym suszone), bulion, sos sojowy, grzyby, orzechy, wędzone ryby, a także niektóre zioła, np. lubczyk.
  • Nie masz pomysłów na bezmięsne posiłki? Sięgnij po książki kucharskie oferujące przepisy na dania wegetariańskie, jarskie, wegańskie… i daj się ponieść! 🙂

View this post on Instagram

Mniej mięsa. Dziś Światowy Dzień Wegetarianizmu,a więc dobry moment na refleksję. Nie namawiam do radykalnych rozstań. Ale zrobienia tyle, ile każdy z Was jest w stanie. Fakt jest taki,że w Polsce jemy mięsa zdecydowanie za dużo. 1,3 kilograma tygodniowo na osobę. Instytut Żywności i Żywienia zaleca, by zmniejszyć te porcje do maksymalnie 0,5 kilograma. Dla swojego zdrowia. I kondycji planety. Na świecie zjadamy 230 milionów ton zwierząt rocznie. To 2 razy więcej niż jeszcze 30 lat temu. Tymczasem mięso ma dziś sporą konkurencję, obfite przepisy pozwalają smakowo ubarwiać dania bez niego i nie odczuwać nadmiernej tęsknoty. Nie wszyscy nagle muszą być wegetarianami czy weganami. Ale warto podjąć wyzwanie i próbować nadmiar ograniczyć. Można zacząć od bezmięsnych poniedziałków, potem z lekkością przenosić je na kolejne dni. U mnie jest tak,że nie jem mięsa w domu w ogole. Z premedytacją nie kupuje,wiec nie przygotowuje go. Czasem zdarzy mi sie zamówić takie danie w restauracji lub zjeść w gościach. I czuje różnice w samopoczuciu. W tym ograniczaniu widzę sens. I to jest najlepszą mobilizacją do mięsnego detoksu, choć przyznaję,że eliminacja odzwierzęcych produktów – masła,serów,jogurtu – jest dla mnie wciąż wyzwaniem,którego nie potrafię zrealizować. A u Was mięso często pojawia się na talerzu?Ja idealnie wpisuje się w flexitarianizm. Grafikę podrzucam do przemyślenia i udostępniania. #vege #mieso #bezmiesa #wegetarianizm #eco #lesswaste #ecotips #meatfreemonday #meatfree #change #wykorzystujeniemarnuje #onmytable #vegetarian #vegetables #ecofriendly #mychoice #wyzwanie #ecology #zerowastetips #flexitarien #flexiveganplayer

A post shared by Sylwia Majcher (@sw.majcher) on

5 lutego br. w Parlamencie Europejskim posłowie mogli uczestniczyć w spotkaniu na temat propozycji koalicji TAPP (True Animal Protein Price), aby podnieść ceny mięsa w związku z przedstawionym przez nich raportem, w którym przeanalizowali ślad środowiskowy produkcji białka zwierzęcego. Obecnie koszt produkcji mięsa nie uwzględnia kosztów degradacji środowiska naturalnego. Według autorów, wprowadzenie podatku od skali zanieczyszczenia środowiska, jakie powoduje przemysł mięsny, podniosłoby ceny produktów (wołowina, wieprzowina, drób), a w efekcie obniżyłoby konsumpcję i emisję dwutlenku węgla. Moim zdaniem nie tędy droga i przerzucenie całego kosztu odpowiedzialności na konsumentów jest bardzo krótkowzrocznym pomysłem. Z drugiej strony, mało prawdopodobne wydaje się rozpoczęcie prac instytucji unijnych nad propozycją TAPP. Kwestie podatkowe należą do kompetencji państw członkowskich, także UE ma w tym względzie ograniczone uprawnienia i nie może niczego narzucić.

Źródła:

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s